doprowadzasz mnie
do szaleństwa
wspomnień
łez
snu
do bezwładności która odbiera mowę
Nie do końca wiem, jak należałoby przywrócić spokój. Umyłam się dokładnie, ale dalej nie wiem, jak serce oczyścić z Ciebie. Jak znów móc oddychać lekko. Jak zwyczajnie, codziennie żyć. Trudno z Tobą od święta (do przytulenia). Trudno, kiedy pamiętam. Kiedy tęsknię i płyną łodzie-krople po wilgotnych policzkach.
i słychać tylko trzepot motyli
skrzydeł
bijące serce.