wtorek, 28 maja 2019

środa, 22 maja 2019

Ty wiesz

nie lubię końców
nie lubię trzymać się ran
choć są takie które się nie goją
absurdy.
są nadzieje które nie odbierają wiary
że wszystko może być dobre a nawet
lepsze
są miłości szczęśliwe.
w kolejny nowy początek świata
nie będziemy zapominać tego co bliskie
bo to co bliskie nie może tak po prostu odejść zniknąć zamienić się
w tęsknotę.

wtorek, 21 maja 2019

A może to nadal tylko sens.

Nieważne, czy to głupie. Bo to już nie ma znaczenia, nie? Znaczy... dla mnie ma. Każdy sen, każdy dzień. Chciałabym Cię poznać od nowa. Poznawać. Znów wszystko byłoby inaczej. Chciałabym z tym, co wiem teraz. Zabroniłabym sobie wielu rzeczy. 

Nie byłoby tych wszystkich stron. Nie byłoby tych wszystkich snów.

Świat istniałby może krótszą chwilę.

Może mniej.

A jeśli bym nie zabroniła... To byłoby pewnie gorzej. W moim środku. W moim przypadku.

Dobrze się stało. W jakiejś kuchni. W oparciu. Dobrze się wtedy stało. Niedobrze się stało potem. Wszędzie indziej.


Tak głupio i tak po swojemu.
Bezprawnie.

Brak brzmi jak zmartwienie w mojej głowie. Tęsknota brzmi jak Ty.

Muszę. Cokolwiek to znaczy i nawet, jeśli zawsze było tylko słowem. Na myśl o dłoni takiej, jak zawsze i powietrzu, tak Ci bliskim, a mi dalekim, bo przecież nie ma go tu. I nie wiem nic poza tym, że muszę. A może to nadal tylko sen. Może jeszcze coś się ziści. Aby potem wyparować. Podwójnie mocno uderzy porankiem w twarz.

A potem zapomnisz. A ja nie. To jedyne, co wiem. Co widzę.


sobota, 18 maja 2019

Tak bardzo. Prawdziwe. Tak bardzo przypadkowe.










Nie wiem. Nie wiem. Nie wiem. Nie wiem.

Dlaczego czasem jest zupełnie inaczej? Nie wiem. Ale to coś w mojej głowie. I w brzuchu. Nie może się pozbierać. Tak jakby. Nie mogę przetrawić tych myśli. Nie chcę ich. A są. Miałam nadzieję, że miną. Że muszę się nauczyć inaczej. Że dam radę. Nawet, jeśli było ciemno jak w... Nie było wyjścia. To nie twoja droga. Nie twoja.

Teraz jestem tu i żyję, ale nadal nie ma wyjścia. Naprawdę chciałabym, żeby to coś zmieniło we mnie. Żeby mi słowa jakoś pomogły. Myślałam, że po to są. Myślałam, że...

Ale nie znikniesz?

Zniknąć można na bardzo wiele sposobów.

Nawet o tym nie pomyślałam.

A kiedy spełniają się największe lęki, to budzą się najgorsze demony.

piątek, 17 maja 2019

Wylew niejedno ma imię.

Dziwnie tak. Nocami. Te wszystkie sny. Operacje.

Kiedyś miałam problem z lękiem. Ze strachem. Nienawidziłam tego uczucia. Więc wymyśliłam sposób. Wyobrażałam sobie wszystko to, czego się boję. Przeżywałam w głowie każdy scenariusz. Pomagało, kiedy byłam świadoma. Zostawały jedynie sny. Sny ciągle tak samo przerażały. Nie miałam na nie wpływu. Nadal nie mam. Mój sposób na strach przestał działać na każdej płaszczyźnie. Wydarzyły się rzeczy, na które nie mogłam się przygotować. Chciałabym... Mieć kontrolę nad emocjami, nad sercem i umysłem. Ale kiedy stajesz twarzą w twarz z niespodziewanym... Choćbyś przeżyła wszystkie możliwe scenariusze wewnątrz... To jest cholernie trudne. Ta nieprzewidywalność chwil. Może to taki znak od wszechświata? Nie przygotujesz się na wszystko. A nauczysz się tylko wtedy, kiedy przeżyjesz coś dogłębnie. Tylko prawdziwe emocje mogą coś w Tobie zmienić. Te najgorsze rzeczy... Takie, które chciałoby się zapomnieć, z którymi nie da się rozliczyć z dnia na dzień, może nawet nie przez lata... To właśnie sprawia, że człowiek staje się silniejszy. Jeśli przejdzie przez każdy etap bólu. Nieudawany. Prawdziwy. Kiedy uginają się pod Tobą nogi, kiedy idziesz i czujesz jak spływają ci po policzkach gorące łzy mimo że w środku paraliż... Na to się nie da przygotować. Na tym polega wartość życia. Nie wiem, po co te wszystkie gry... Po co, skoro mamy jedną szansę. Przynajmniej teraz...

Wydarzyło się wiele rzeczy, przez które padłam na kolana... Młodość rządzi się swoimi prawami. Bywa okrutna. Ludzie bywają okrutni, a czasem nawet miłość. Taka jest rzeczywistość. Nie mogę się przygotować na wszystko. Ale mogę się starać nie popełnić tego samego błędu ever again. Mogę nie psuć pewnych rzeczy bardziej. Mogę zamilknąć wobec rzeczy stałych. Albo zmiennych. Rzeczy, na które nie mam wpływu. Mimo niezgody mojego ciała i mojego wnętrza. Które... Tak, bywa puste i niczym nie mogę go wypełnić. Mogę kontynuować zmierzanie się z życiem, w którym nie potrafię się odnaleźć, bo nie pasuję do żadnej roli. Bo nie ma Ciebie. Kimkolwiek byłaś, jesteś. Mogę próbować iść dalej. Próbować nikt mi nie zabroni. Tylko czy to jest to przesłanie, które chciałabym wyciągnąć z ostatnich kilku lat mojego życia? To, co czuję, mówi mi, aby traktować je na serio. Drugiego może nie być. Nie wiesz, co jest tam dalej... Choćbyś wierzyła najgorliwiej, nikt tak naprawdę nie wie. Co, jeśli to jest jedyna szansa, którą mamy? Co, jeśli marnujemy ją na głupoty? Młodość, bo trzeba spróbować, dorosłość, bo wolno? Czy przecież nie żałujemy wciąż tak wielu rzeczy? Dlaczego w kółko popełniamy te same błędy, zamiast wczuć się w to, co ta ziemia próbuje nam przekazać? Dlaczego coś, czego pragniesz najbardziej na świecie, nie jest ci dane? Dlaczego nigdy nie miałam szansy przegadać z bliską duszą całej nocy? Bo tak naprawdę nikt nie ma pełnej kontroli nad swoim życiem. Bo to nie ty dyktujesz zasady. Powiesz, przecież mogę wszystko... Ale to nie ten czas i nie to miejsce. Człowiek zaczyna rozumieć zawsze odrobinę za późno. Cały ten motywacyjny sz*t nabiera sensu, kiedy skóra już poharatana. Bez blizn się nie nauczymy.

Mogłabym próbować rozkładać wszystko na czynniki, pisać o każdym ukłuciu... Ale wystarczy, że to siedzi w mojej głowie. Analizowanie nie zmieni niczego. Nie nada zbawiennego sensu. Sensem jest to, że jeszcze oddycham i że bije mi serce. Sensem jest to, że kiedyś wymyśliłam sobie bajkę, w której absolutnie wszystko poszło źle, zobaczyłam niekończącą się przepaść, a teraz widzę teraz. Zrozumiałam, że to, co robiłam, nie miało sensu. To już jakiś krok, prawda?

Teraz przynajmniej znam swoją głupotę... Poniekąd. I to mniej więcej takie uczucie, że jak patrzę wstecz, to nie rozpoznaję już siebie. Tak, jakby mnie wcześniej nie było. Zostaje tylko to wrażenie, że coś powinno być inaczej...


Może kiedyś w końcu przestanę przychodzić po swoje rzeczy. A Ty przestaniesz tak na mnie patrzeć. Może. Kiedyś. Może nigdy.


wtorek, 14 maja 2019

Kochanie Kochaniem...

Oddychaj.
To tylko rozdział, nie cała historia.
Oddychaj.
Wszystko będzie.
Dobrze?



when I'm cold

Słucham dla słów. Muszę wiedzieć, co znaczą te wszystkie dźwięki. I wtedy jest głębia. I wtedy wiem, że nie tylko ja.

niedziela, 12 maja 2019

Sofia. Nie zważając na nic

Powinnaś wiedzieć, że świat, w którym żyjesz, inaczej niż ty rozumie wolność.
Pora, byś zaczęła być ze sobą szczera.

W tle Nie zważając na nic. W nocy skończyłam esej. Brakuje mi snu. Piszę maila do Sary. Tak radzi Miłosz.

W pociągu.

- Założę trampki. Białe. 
- No co ty... I potem dzieci zobaczą na zdjęciach, że mama do ślubu była w trampkach?
- Ale tak mi się podoba...

Niech założy te trampki. Co za różnica? Szpilki to niech sobie wsadzą ci, którzy zabraniają i zniechęcają. Którzy wiecznie krytykują...

Wczoraj pomogłam komuś podjąć decyzję. Świat jest piękniejszy, kiedy jest miłość. Kiedy bezinteresownie można coś dla kogoś zrobić. Albo kiedy interesem jest wyłącznie dobro drugiej osoby. Aby czuła się mniej sama. I kiedy robisz to odruchowo. Albo przypadkiem. I kiedy się udaje.

Dziś świeciło słońce. Dziś założyłam trampki. Dziś Sofia się oświadczyła.

- Wierzysz w przeznaczenie?
- Wierzę.


piątek, 10 maja 2019

.

Ach śpij
Kochanie


Nie otwieraj oczu.
Ja tu poczekam.
Poczekam
aż minie świat.
I zmieni się wszystko
choć tak naprawdę
nic.
I znajdziemy milion powodów
dla których.

Take your time.
Weź.

środa, 8 maja 2019

Stumilowy Las nam opowiada bajki.


Ale przecież chcesz wierzyć? 

W to, że sny mogą być nieprzerwane i wieczne. Jak pamięć, bo nie umiera, a nawet, jak blaknie, to tylko oznacza brak, który można wypełnić samą myślą.

Stumilowy Las to tory, obok nich powietrze i Ty. Kiedy to piszę, mam bez w pobliżu. On pachnie tak odurzająco. Pachnie wiosną i należy tylko do mnie. Posiada wspomnienia.

Dziś myślę o tym, co rozumiem. Czego nie rozumiem, to wiesz. A razem to daje wyobrażenie. Bo miesza się przeszłość z teraźniejszością i tworzy przyszłość. Różne zamki z piasku i inne takie. Trwałe ulotne.

Przypuszczenia. Nie wiem, jakie byłyby szczegóły i czy byłyby naprawdę ważne. Ale przecież chcesz wierzyć? W cokolwiek. I że to, co nadejdzie, będzie cholerne i ciekawe. Bo na to czekamy. Patrzymy z boku. Na nasze życie. Na to, czego nie ma,  a zaczyna się teraz.

niedziela, 5 maja 2019

Lubię na serio. Świat i tak jest psychiczny.



Wiesz, co mnie pociesza?
Kobieta może zmienić wszystko.
Tak wiele od nas zależy.
Jeśli się sprzeciwimy
chorej rzeczywistości.
Życie może być walką.
Na serio.


sobota, 4 maja 2019

coś się kończy
nic się nie zaczyna

Czasem coś jeszcze słychać. Wierzę w to.




I chciałoby się to przytulić. Tak nagle. Tak przypadkiem.

I chciałoby się uwolnić. Największe pokłady wewnętrznego ciepła.

I chciałoby się pokazać światu. Udowodnić.
Serce. Szum.

Podarować wiarę.
W drugiego człowieka.