sobota, 31 sierpnia 2019

Brak mi słów

Brak mi słów. I dobrych ludzi.

A zaczęło się od... No właśnie, czego?

Zaczęło się dobrze. Poranki zawsze są dobre. To później się psuje, a w nocy wy.wraca. Wszystko, czego brakuje. Albo czego nie ma. Raczej. To staje się uporczywe i człowiek aż sam siebie ma dosyć. Choć wcale nie. Ma dosyć chwili obecnej. 

Jutro rano nie będzie dobrze. Ale za parę dni może już tak. 

Dzisiaj ostatni raz widziałam panią I. Powiedziała coś tak miłego, że zabrakło mi słów. Ale naprawdę. Jak to się dzieje, że ktoś, kto nie powinien już mieć sił, ma ich aż nadto? Ma tyle, aby wszystkim użyczyć. Zawsze potrafi je w sobie znaleźć. Bez wyjątku. Jak to się dzieje, że człowiek, któremu niewiele brakuje, nie dzieli się dobrym słowem, a ktoś, kto jest ciężko chory i być może ostatnie chwile spędza w pracy, której nie kocha, daje tyle serca? Jak to się dzieje, że tych dobrych ludzi jest tak mało? Że prawdopodobnie nigdy już jej nie zobaczę?

Przypominała mi moją babcię. (Tę, której już nie ma, ale po której zostało mi trzecie imię.) Od pierwszej chwili. Wrażenie wielkoduszności, które w zasadzie się potwierdziło. Nietolerancja na głupotę i taki naprawdę mądry osąd. Przekazała mi kilka cennych rad. Na dłonie. W oczach miała coś ciepłego. (Później zaskoczyła mówiąc, że we mnie też to dostrzegła.) Pożyczyła mi książkę. Latarnię. Więcej nie umiem na razie powiedzieć. Nie wiem, czy kiedykolwiek będę w stanie. Takich osób się nie zapomina. Tak, jak one nie zapominają wierszy, które napisały w podstawówce. Taka była pani I. Do ostatniej chwili. Do ostatniego 'cześć'.

Dygresja. Pani A. z kolei ma dobry sposób na tęsknotę. Nie przytula na pożegnanie. Tylko na powitanie. Tak jest lepiej. Tak mniej boli.

Bo ja zżywam się z ludźmi za bardzo. I jeszcze trochę jestem zbyt naiwna. Znaczy, chciałabym, aby było dobrze. Zawsze. Ale nie zawsze może być. Czasem też ktoś po prostu nie chce. 

Wiesz, to oni tracą ciebie, nie ty ich. Bo to oni nie poznają ciebie. Tak naprawdę. Musisz się z tym pogodzić.

Ja wiem. Są te części mnie, których też wolałabym nie znać. Poza tym, nie umiem czytać ludzi. Kiedy tylko mówią, kiedy naprawdę coś myślą. I chciałabym mieć zawsze coś ciepłego w sobie. Dla każdego. Ale widocznie nie umiem. Ona umiała. Tylko, że ja jestem młoda, a ona nie. Młodych się nie traktuje poważnie. A teraz kolejna osoba odeszła. I nie doda mi sił, choć sama ma ich mniej. Choć kilka miesięcy temu zmarła miłość jej życia, do której nadal pisze listy. Tacy ludzie są potrzebni. To anioły. Nic im nie trzeba mówić. Sami wiedzą. Niech więc czynią cuda. W tej krainie i każdej innej. 

Do snu. Do poduszki je przyłożyć. Do skóry. Jak teraz słowa. Dziś tak bardzo potrzebuję. Ale nie jesteśmy w stanie zawrócić każdej osoby. Nawet, jeśli żyje. Oddycha. Ma tatuaże, o których nic nie wiesz. Jedna z najważniejszych rzeczy, których nauczyło mnie odejście pani I.? Każdy musi sam chcieć. Nawet najmniejszą chęć można obudzić. Jeżeli tylko tam jest.

Nie powiem dziś tego, czego nie jestem w stanie. Trochę dlatego, że mam dosyć utraty. I tego, że ta rzeka się nie kończy. Ale też dziękuję. Za tę świadomość. Za to doświadczenie. Bo mogę się dzielić chociaż cząstką otrzymanej magii. Jej resztę zachowam dla siebie. Żeby się chciało chcieć... 

Dla Ciebie.

wtorek, 27 sierpnia 2019


teraz jeszcze nie wie(r)sz
ale tutaj się skończy

i wtedy mnie uleczysz
Boże.

Skąd wiedzieć

Każdy próbuje być psychologiem. Ktoś jest nim bardziej, inny mniej. Ktoś odnalazł swoją ścieżkę, inny poszukuje. Albo na odwrót. Albo świat.

Skąd wiedzieć, w którą pójść stronę? Czy konieczność przypominania sobie o rzeczach ważnych nie sprawia, że zapominamy o najważniejszych? O najważniejszym. O źródle. O tym, że to wszystko zaczyna się w nas. Zanim wypłynie. A potem w nas się kończy. Jeżeli się skończy.

Bo co, jeśli nie? 

Jeśli to nie ten prąd?

Czy wystarczy czasu, żeby zawrócić? 

Każdy potrzebuje drugiego serca. Które będzie gdzieś tam. I które uleczy. Kiedy wszystko inne zawiedzie. Kiedy nasz świat nie będzie już nasz - serce to przytuli(ć) w myślach. Nawet, jeśli to nie ten czas. To wystarczy. Będzie ratunkiem.

***

Nie rezygnuj z tego, co kochasz. Chyba, że naprawdę musisz. Chyba, że nie ma innej drogi. Ale wiedz, że wtedy, w tych najbardziej znaczących momentach, każdą myślą będziesz do tego wracać. Choć może się zdarzyć, że nigdy się nie uda. Tak naprawdę.

Pierwsza i ostatnia myśl leci do Ciebie. To, co pomiędzy, to trochę też.

***

Tylko upewnij się, że jest wolność.

Dziś pomyślałam, że jestem dopiero na drodze do bycia sobą. Że trzeba się jeszcze trochę pokłócić z rodziną, ze światem, ze sobą. Też. Dopóki to nie ucichnie albo nie przekrzyczy całej reszty. Bo może już zawsze tak będzie. Można być rozdartym między światami, nawet, jeśli się tego nie chce.

Ale Ty masz serce, kochanie. Masz całe morze serc. Więc płyń.


sobota, 24 sierpnia 2019

Only you. Chodź. Do snu

Kiedyś było jakoś fajniej... Coś jeszcze pamiętam. Czasem nawet więcej szczegółów z dzieciństwa niż sprzed kilku miesięcy. Życie nam płata figle. Czas. I sąsiad z muzyką. Białe róże, only you, wielka miłość. Już nie ma dzikich plaż... A ja nie mam wyboru, jak tylko słuchać. Mogłabym zamknąć okno, ale wtedy cisza, brak powietrza, brak... Wszystko może denerwować, wszystko może bawić. Wszystko może. Być?

Zostaniemy jej wierni na zawsze

Lubię kolory. Doświadczam dreszczy na niektóre piosenki. Nie wiem, jak to działa, ale działa. Szkoda, że nie da się nie słyszeć pewnych słów. Nie pozwalać im wchodzić głębiej. Szkoda, że nie da się od-słyszeć.

Wszystko wokół się zmienia
Nawet Ty

Mam Polaroid. Na razie tylko namalowany na bluzie. Może się uda ziścić. Taki mały relikt odkurzyć, przywrócić do życia. Stare odmłodzić. Dać drugie, setne. Spojrzenie. Albo znaleźć nowe. Na każde trzeba sobie zapracować. Nie ma nic za darmo - usłyszałabym od nich. Może i od siebie. Ale... nie wszyscy kalkulują. Ja idę powoli. Do przodu. A to, co ociepli serce, to moje. Darmowe. 

Bo bez Ciebie to 
Nie mam siły
By dalej żyć

To chyba nie chodzi do końca o siłę. Chodzi o to, co pcha do przodu. O to, co sprawia, że się chce. Kiedy tego zabraknie, robi się pusto. Dziwnie. Dziko. Chodzi o to, że można czerpać od siebie samego siłę, nawet motywację da się znaleźć. Ale magię można tylko od kogoś. Najlepiej, jak to się dzieje samo. I nie trzeba o tym nawet mówić. I tylko się czuje. Jak tam w środku wszystko pulsuje. Jak bije. Serce. I zaczyna się odliczać do kolejnych. Dźwięków. Bo przecież pusta skrzynka to puste wnętrze - takie mamy czasy. A ja nadal, mimo wszystko, wolę wiadomości przychodzące od wychodzących. Odchodzących. Wolę czuć obecność chociaż w taki sposób. Rzadko się zdarza uśmiech, który sam wchodzi na twarz.

Chociaż czasem mnie ranisz
To i tak wybaczam Ci

Staliśmy się niewolnikami własnych emo(c)ji. Zależymy od kilku kliknięć. Słów. Zadziwiające, jak różnie może być. Jak każdy dzień jest inny, choć taki sam. Jak brakuje tego czekania. 

Trochę nadziei i więcej nic 

Czas zamknąć okno. Dobranoc.

środa, 21 sierpnia 2019

I nie tylko


Wiesz, czasem trafiam na coś, co ma sens. Ale wstecz. Niekoniecznie w pełni. Ale w jakimś stopniu tak. I w jakiś sposób. W smutny sposób. Z żalem, którego nie można się pozbyć, bo został przecież zapisany i wysłany. (Może to wcale nie był żal? Może to było coś innego?) Są różne czynniki. I wiem, że nie ma sensu wracać do niektórych rzeczy i osób. Można niektóre zostawić, okej. Ty do takich nie należysz. Nie jesteś rzeczą ani zabawką. Przynajmniej dla mnie. Tylko, że nie o tym teraz. Chodzi o coś więcej. Wtedy, z tą grą, trochę się pomyliłam. To nie do końca tak, że wszyscy grają. Wiesz, bo świat jest full of broken people. Ludzie z miłości zrobili grę. Ale z gry czasem też robi się miłość. Więc może jednak wszyscy gramy, tylko każdy inaczej? (Każdy ma inną melodię w sercu, inne instrumenty w dłoniach, inny puls w oczach.) I to prowadzi do łamania serc. Każdy jest jakoś uszkodzony. Albo prawie każdy. Jeśli się zbierze w jednym miejscu taka mieszanka różnych bajek, które zaczynają chcieć jednego i tego samego zakończenia... To wtedy jest zamieszanie i chaos. I Ty. I wtedy się robi niebezpiecznie. Tylko, że na to za bardzo nie ma lekarstwa.

Są różne inne czynniki. Na przykład takie, że każdy jest w innym momencie swojego życia. Ktoś ma okres, ktoś ma menopauzę, ktoś nie zdążył zakwitnąć, bo się zgubił w ogrodzie. Komuś dzisiaj źle wyszedł make-up, ktoś dopiero za tydzień ma umówionego fryzjera. Ktoś czuje się dziś idealnie. A kogoś coś wkurwiło, bo nie ten dzień. (Każdego innego biega szczęśliwy po łące. Albo co drugi.) Nie mamy na to wpływu. (A, może też być, że coś banalnego unieszczęśliwia. I na to też nie mamy czasem wpływu. Zwłaszcza, kiedy o tym nie wiemy.) Powiedz to jeszcze tysiąc razy. I jeszcze. Ale nie da się wyłączyć myślenia. Kiedy się jest taką osobą, jak ja, to to jest niemożliwe. Bo te różne myśli przychodzą tak znienacka, kiedy natrafią na odpowiednie tło zdarzeń... I nie sposób ich zatrzymać. Nawet, jeśli to brednie. Nawet, jeśli to naprawdę nie ma znaczenia. Ja będę chciała wierzyć, że ma. Nie potrafię zamknąć przeszłości jako rozdziału pod tytułem: bez znaczenia. Było, minęło. Ale doprowadziło do tego, co jest. Jest sumą, różnicą i całą resztą. Nigdy nie lubiłam matematyki... Może właśnie dlatego. Przeszłość to nie jest zbiór pusty. Ani teraźniejszość, ani przyszłość. Zbiór liczb rzeczywistych zawiera wszystko. Nie ma dokąd uciec. Człowiek chciałby coś czasem naciągnąć, zaokrąglić, wymazać, zedytować... Tylko, że żeby to zrobić, trzeba zacząć od zera. Krok po kroku, raz jeszcze, naprawić błędy zamiast udawać, że ich nie było... 

Zawsze chciałam rozmowy. Ale dopiero teraz wiem, co chciałam powiedzieć. I że wszystko pozostaje w pamięci. Każde działanie. Nawet to niepodjęte.

Ironia losu lubi to.
Ty dajesz serce.
Ktoś daje wow.
Ktoś inny przechodzi obojętnie...

Też

Dajcie mi trochę przestrzeni. Chcę projektować cuda. I wiesz co? Nie trzeba mieć zaplanowanego całego życia. Trzeba sobie dać trochę spokoju. I niekoniecznie złotego środka. Wystarczy jeden punkt, jedna myśl. Jedno zaczepienie. Coś, na co można czekać. Realne i nierealne. To pierwsze dla wspomnień. To drugie dla marzeń. Niespodzianki robią magię lepiej niż szklane kule. Chcę w to wierzyć.

sobota, 17 sierpnia 2019

Czy zasługuję

Chciałam coś napisać. Chciałam coś powiedzieć. Nie pamiętam, w jakiej kolejności. Potem uznałam to za rzecz, nad którą nie muszę się rozwodzić. A nawet nie chcę. Zwłaszcza nie chcę. Ale spróbuję. Dla spokoju ducha.

.

Po prostu coś jest ze mną bardzo inaczej. Bardzo nie rozumiem tego szału na posiadanie faceta.  Mam dosyć tekstów w stylu: "Jeszcze ci się odwidzi!", "Nie mów hop!", "Za rok będziemy się bawić na twoim weselu!", "Nie masz kawalera? Zaraz się jakiś znajdzie." Nie. Bardzo mnie to nie kręci. Fuj. Kropka. Bardzo nie chcę udawać.

.

Czy dziewica musi się spowiadać z lesbijstwa? Zapytam innym razem. Ksiądz powiedział, że mam żyć w łasce uświęcającej. Czyli jak? Tak? Czy nie tak?

Co usłyszałabym od Ciebie?

Czy zasługuję na rozgrzeszenie?

Czas kaleczy zdrowy osąd. Czas wszystko zmienia. Nie pamiętam siebie z wtedy. Jestem składanką tych wszystkich płyt. Pozdzieranych do krwi. 

.

Jutro wielki dzień. Wczoraj tańce. Nie miałam ochoty. Nie z klejącymi się facetami o lepkich dłoniach. Było mi niedobrze. Znikałam.

.

Czym różni się spocony facet od spoconej kobiety? Wszystkim.

.

Zapach, aura. Nie wiem, jak to działa. Zawsze przechodzi mnie dreszcz, kiedy ktoś pachnie jak Ty. Perfumy to jakaś dziwna magia. Ale... myśli i tak mają dreszcze. Zapach tylko wszystko potęguje.

.

Są takie chwile. Kiedy oddałabym absolutnie wszystko, żebyś jeszcze raz uratowała mi życie. Żeby poczuć ten spokój. Żeby nic innego nie miało znaczenia. Na chwilę wieczność. By była.

.

"Gdybym mówił językami ludzi i aniołów
a miłości bym nie miał, 
stałbym się jak miedź brzęcząca 
albo cymbał brzmiący." 


Teraz jest cisza. Jeszcze myślę.



A myśli rozsypane jak szkło.

środa, 7 sierpnia 2019

Morze. Może.

Dlaczego nie można być w miejscu, które się lubi, tylko trzeba być w miejscu, które odpowiada kompetencjom?

Dlaczego czuję się tutaj trzymana na siłę, a tam czułam się wolna, dlaczego tam to nie tu, a tu to nie to?

I wreszcie - czy istnieje tylko jedno miejsce, w którym jest się na miejscu?

Niedokończone







Każdy chciałby wiedzieć.




niedziela, 4 sierpnia 2019

Untouchable

Mówią, że mi to pasuje. Nie wiem. Nie chciałabym. Jakoś tak...

Jakoś tak myślę.

Jakoś tak myślę, że wiesz. 

A może po prostu zrobiłabym to inaczej. Ale się nie dowiem. Wystarczy, że.

O Tobie.

Jakoś tak myślę. Za bardzo.

Bo człowiek chce być obok tego, przy którym uspokojenie. Bo kiedy jestem tutaj to nie muszę myśleć o żadnych rolach. Po prostu jestem. Ze sobą. Nikt mnie nie musi ratować. Sama mogę. Chociaż to zawsze miło. Kiedy ktoś okazuje zrozumienie. Przychodzi się przytulić. Pozwala się przytulić. W mojej głowie pozwalasz. W mojej głowie jest czułość i tyle magii, co wtedy. Tak ładnie dotykasz moich włosów. Cokolwiek to znaczy. Nic nam nie przeszkadza. W świecie. Świat jest w nas. 

Jestem. Tu. Gdziekolwiek. I tak jest brak. I będzie. 

czwartek, 1 sierpnia 2019

Ale jestem.

Przeczytaj to w każdej intonacji. W jakimkolwiek tonie. Nawet zaśpiewaj. Wszystko to będzie adekwatne.

A co nas nie zabije, to nam spędzi z powiek sen.

(Bo albo będzie traumą, albo porządnie wkurwi.)

Tak jest. Czasem coś po prostu do nas nie należy. Choćby się bardzo chciało. Najbardziej. I nawet, kiedy nie chce się w to wierzyć, bo tam głęboko wszystko krzyczy. Że przecież wszystkowolność, że niebo, że love zawsze znajdzie drogę. Że zrób coś, nie czekaj, aż zniknie. Że jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz. A jak nie próbujesz w nieskończoność, to znaczy, że to nie to. Ale możliwe też, że jak próbujesz w nieskończoność, to nadal nie dla ciebie. Ja nie wiem, czy to jest próba. Czegoś na pewno. Może wyrażenia tego dziwnego mętliku. Tak, jakby należało wierzyć w obłęd. Ale to przecież obłęd. Paranoja. Nie?

Poczekam jeszcze nieskończenie wiele. Bo jeszcze tyle razy będziesz mi mówić, żebym sobie dała spokój. Ja i tak będę myśleć, że nie. A za chwilę, że tak.

I co dalej?

Jestem. Tylko że to nic nie znaczy.

I wiesz... Robię różne rzeczy. Żeby nie było. Naprawdę mam życie. I nawet mi się ono podoba. I nawet dużo się dzieje.

Ale jestem. Od serca. Jak się teraz czujesz?

Teraz przeczytałam... Teraz napisałam. Dobranoc.