poniedziałek, 31 sierpnia 2020

ten, w którym role się odwrócą

Końce, początki... Denerwują mnie te granice. Nie są nikomu potrzebne. Nie lepiej, kiedy coś jest ważne lub mniej ważne? Bliżej lub dalej? Gdzie to wszystko, gdzie teraz jestem? A ty?

Szukam sensu. Jak zwykle. Nie ma znaczenia, czy się boję. Czy strach ma oczy, czy udaje, że nie widzi. Life goes on. Z naszymi lękami, trudnymi sprawami, ukrytymi. Stratami. Prawdami? Na kartach bardziej odległych zapisałam chyba wszystkie tamte lęki. Teraz zapisuję je w sercu, więc czasem coś mnie w nim uwiera. Czasem jestem silna, czasem mniej. Nie rozpaczam nad końcami ani nad początkami. (Nie otwarcie.) Cieszę się z dobrych rzeczy, a te gorsze mają to do siebie, że pozwalają potem znowu na zaistnienie dobrych. Albo rozdzierają. I uzupełniają się. Uzupełnij więc, gdy czegoś ci brakuje. Dolej oliwy do ognia. Dołóż drewna. Złap się za rękę. Dodaj soli i cukru do fasoli. Fioletowa zmienia się w zieloną - gdyby zieleni było ci trzeba.Wszystko ma swój ukryty sens. Ja też go mam. Tylko nie do końca go odkryłam. Jest w połowie spełniony. Bo przecież nie spełniam wymagań mojej rodziny, tego kraju, a przynajmniej sporej jego części. Może wystarczy, jeśli spełnię swoje? Może nie potrzeba mi kolejnej rewolucji?

Zbliża się etap, który może zmienić wszystko. Który mnie zmieni. Znów. Już teraz to wiem. Przydałoby się trochę mniej stresu. Ale nie jest źle. Morze szumi, klif jest uroczy i obrośnięty zielenią jak fasola, którą dziś gotowałam. Nie wiem, czy lubię dzieci, ale dzieci chyba lubią mnie. Czasem rozumiem ich perspektywę. Domek na drzewie jest znacznie lepszą alternatywą dla szkoły. Ale... zawsze można sobie wyobrazić. Uzupełnić wszystkie braki. Napalić w piecu/sercu. W chłodne dni dać im ciepło.




piątek, 28 sierpnia 2020

NieboSkłonna: rzeczywistość. koszmar. na jawie.

NieboSkłonna: rzeczywistość. koszmar. na jawie.: Masz nadzieję, że w końcu się obudzisz. Że minie ten ból, od którego toniesz, że znajdziesz wyjście.   Ale każda nadzieja czasem słabnie...

środa, 26 sierpnia 2020

Różowe słuchawki

Różowe słuchawki działają trochę jak różowe okulary. Jadę na rowerze, a na asfalcie serca. Może trochę mniej stresu? Przydałoby się.

Lubię moje nowe słuchawki. Lubię eksperymenty. Nie lubię się nie zmieniać. Armagedon emocjonalny i tak zostanie. I tak nieraz się potknę o własne serce - prawdziwe, nienamalowane. I tak nieraz będę szukać sensu w przepaści, którą sobie upodobałam. I tak jeszcze nieraz przepadnę. Potknę się o człowieka z filmu. Może nawet różowego jak słuchawki. Ale z prawdziwym sercem. W końcu tylko historie są namalowane. Oczy, usta, głos - istnieją naprawdę.



czwartek, 20 sierpnia 2020

Jest coś dziwnego. Na kolanie

Wszędzie widzę brzuchy. Brzuchy i dzieci. Jest coś dziwnego w tym, że muszę oglądać wypukłość z człowiekiem w środku i linię, którą jego istnienie narysowało. Że muszę oglądać. Kilka razy dziennie. Nawet, jeśli kiedyś sama zostałabym matką, w co wątpię, to nie chciałabym obnażać brzucha w celu pokazywania ruchów. Bo - po pierwsze - nie dla każdego musi to być zachwycający widok, a po drugie - to jeszcze bardziej dokopuje tym, które matkami zostać nie mogą. Choćby chciały. Albo dla których nie jest to takie proste. To nie zawsze tęcze i motyle. Każdej mom-to-be jest czasem ciężko. Nie można tego porównać. Jest też kwestia zachowania pewnych rzeczy dla siebie - z czym nie każdy musi się zgodzić, bo przecież po co chować własne szczęście? Dlaczego się nie pochwalić? Dlaczego nie wszystkie się chwalą? No właśnie.

Jak się okazuje, można mieć problem z pewnymi rzeczami. Nawet tak bezdyskusyjnymi jak cud narodzin. A może to po prostu brak więzi i brak tak działa? Może z jednej strony jest mi przykro, więc zazdroszczę, a z drugiej... jakoś dobija mnie pokolenie instamatek. I tych małych ubranek, które się wszędzie walają. Czyli problem tkwi we mnie. W tym, co budzi we mnie dyskomfort. Bo przecież to nie takie proste zrobić sobie dziecko w pojedynkę, bez miłości. Bo to przecież krzywdzenie siebie i niczemu winnej istoty. Ryzyko braku szczęścia. Czy instamatki są szczęśliwe? 

Zazdroszczę ludziom pięknych więzi. Rodzinnych, siostrzanych. Mam wrażenie, że w dzieciństwie jeszcze coś było. Później się zmyło. Nie chciała się ze mną bawić. Coś było ze mną nie tak. Było mi przykro. Nauczyłam się bawić sama.

Wyleczenie pewnych traum nie jest takie proste. Ty to wiesz. Ja to wiem. My to wiemy. Traumą może się stać jedno słowo. Jeden dotyk. Jeden brak. Słowa, kiedy najbardziej potrzebne. Snu, który ukoi.

Staram się. To nie takie proste. Na każdym kroku to słyszę. Każdy kolejny rok przypomina o poprzednim.