Wszystko się zmienia
Tylko nie pamięć ciała
Dzisiaj
Po raz ostatni mam dwadzieścia osiem lat
Nie wiem jak opowiedzieć
Ten rok
W którym serce uczyło się
Oddychać wolniej
Miłość była jak morze
Raz blisko
Raz tak daleko
że nie można było jej dotknąć
Nauczyłam się milczeć
Kiedy słowa nie miały już domu
I patrzeć na świat
Który nie zawsze umiał mnie pomieścić
Moja wrażliwość
To nie słabość
To skóra bez pancerza
Która czuje
Więcej niż powinna
I mimo wszystko
Nadal chce kochać
Świat mnie trochę potłukł
Ale nie odebrał marzeń
Tylko nauczył
Że nie każde serce
Umie je unieść
Dziś
jest we mnie więcej ciszy
Ale gdzieś
bardzo głęboko
nadal
jest miejsce
na Anioła.