środa, 29 kwietnia 2020
niedziela, 26 kwietnia 2020
Help
Ta dziewczyna musi czuć coś niewyobrażalnego. Słychać to coraz bardziej pod koniec utworu. Ja ją rozumiem. Trochę. Ale to nie ma znaczenia, że ja tak. Chodzi o to, że świat nie.
Najłatwiej powiedzieć komuś, żeby się ogarnął. Żeby się leczył. Cholera. A może nie?
Czas jest dziwny. Czas średnio tu pasuje. Jakoś muszę określić tę przestrzeń, która rozciąga się od teraz do za późno. Od za późno do nigdy. Do kiedyś.
Ciężko nam się żegnać z różnymi rzeczami. Jedni teraz przeżywają, że nie mogą iść do galerii, innym brakuje jakiejś kawiarni, cukierni. Posiadówek. Podróży. Tak, wiadomo, że nam brakuje. Że nie chcemy się żegnać z życiem - wiadomo. Cokolwiek to dla kogokolwiek znaczy. Nikt nie chce umierać... bo chce żyć. W rutynie, w tym zwyczajnym pędzie? Jakoś wcale nie myślę o tym. Myślę o przyszłości. O tej niewiadomej.
Ale co to tak naprawdę znaczy? Czy to nie jest miejsce na coś większego, głębszego... Nie wiem, jak to nazwać. Czy człowiek będzie tęsknił za kubkiem, ulubioną poduszką? Za jakimś wspomnieniem, miejscem, porą roku? Słońcem, księżycem, zapachem trawy? Co to będzie?
Ciężko nam się żegnać z ludźmi. Tego nie trzeba wyjaśniać. Ale tak często mówi się albo o przeżyciach, ich braku, albo że to żyć chcemy i z tym właśnie się żegnać nie chcemy. Tak. To pierwsza myśl, często jedyna. Ale... jak pożegnać się ze samym sobą? I dlaczego nikt o tym nie mówi? Dlaczego niektórym wystarcza popiół? Może ja nie chcę się w nic obracać? Przecież nawet nie wiemy, ile nas w nas zostanie...
Żegnanie to sztuka. Nawet, jak mi się zdaje, że to zrobiłam, to potem dociera do mnie, że się nie zgadzam. Nie zgadzam się na to, żeby już nie móc widzieć ani czuć. Na to, że wszyscy po kolei będą odchodzili w to piękne miejsce, na punkcie którego miałam kiedyś obsesję. Chcę, żeby tu byli. Żeby nigdzie nie znikali.
Nie wiem, jak się modlić. Do tej siły, która wszystko może. Nie potrafię udawać świętej. Bo mam wrażenie, że teraz to jest ta scena. Bez kurtyny i dziwnych nakazów. Chciałabym więcej prawdy w prawdzie i świata w świecie. Siebie w sobie. I żeby mi ktoś odpowiedział, dlaczego. Dlaczego tak rzadko ktoś mówi nam, by kochać siebie. Przytulać siebie. Dlaczego trzeba to zrozumieć samemu. I dlaczego to zrozumienie tak często wcale nigdy do człowieka nie przychodzi.
I w spokoju, niepokoju, musi czekać na swoje katharsis...
piątek, 17 kwietnia 2020
czwartek, 9 kwietnia 2020
To nie ten czas. To coś więcej
Bardzo nie halo.
Jest to co teraz czuję.
Ale opowiadanie o tym nic nie zmieni.
Nie chcę mieć żalu
do nikogo.
Nie chcę być smutna. Nie wiem
o czym myśleć.
Może o złudzeniach bo mam ich kilka
na tym samym fotelu
który wyniosłam z domu
dziadków.
Może o miłości
bez
nadziei.
Nie będę rzucać na nią słów.
Wystarczy mi.
Wystarczy że przychodzi.
Może o tym wszystkim
co teraz ale nie tutaj
i dlatego to nawet nie jest wiersz
i nie ma sensu.
Jak życie
instant
rozmowy.
Jak jakiś sen.
Jak sen.
I brakuje mi listów
albo mejli.
Mejle są.
Ale rzadko
będzie dobrze.
Można by napisać
na dłoni
na brzuchu
na czole.
Wyhaftować
na masce.
Nie zapomnieć.
Jest to co teraz czuję.
Ale opowiadanie o tym nic nie zmieni.
Nie chcę mieć żalu
do nikogo.
Nie chcę być smutna. Nie wiem
o czym myśleć.
Może o złudzeniach bo mam ich kilka
na tym samym fotelu
który wyniosłam z domu
dziadków.
Może o miłości
bez
nadziei.
Nie będę rzucać na nią słów.
Wystarczy mi.
Wystarczy że przychodzi.
Może o tym wszystkim
co teraz ale nie tutaj
i dlatego to nawet nie jest wiersz
i nie ma sensu.
Jak życie
instant
rozmowy.
Jak jakiś sen.
Jak sen.
I brakuje mi listów
albo mejli.
Mejle są.
Ale rzadko
będzie dobrze.
Można by napisać
na dłoni
na brzuchu
na czole.
Wyhaftować
na masce.
Nie zapomnieć.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)