Nie potrafię oddać przeszłości w zapomnienie. Chcę przewijać te wszystkie chwile, w nieskończoność pamiętać ludzi, odczuwać ich obecność w miejscach, w których wypełniali przestrzenie. Chcę czcić życie, które ktoś kiedyś. Widzieć kroki na wyblakłych fotografiach. Chcę, żeby przeszłość miała sens. Żyć dla mnie znaczy czuć jej bliskość - człowieka, który w danym momencie pragnął, marzył, przekazywał ciepło serca. Który był... życiem. I który jest, bo przecież nie potrafię tak po prostu zapomnieć. Chcę, żeby piękno przywoływało pamięć. Nie wiem, czy cokolwiek jest ważniejsze, niż ona. Czy cokolwiek więcej pozostało. Teraz też jest wspomnieniem. Pochylam się nad sobą z przyszłości. Na pewno jeszcze nieraz się zdziwię...
środa, 15 grudnia 2021
niedziela, 28 listopada 2021
ktoś kiedyś powiedział
...że będę się ukrywać. Bo nie ma innej opcji. I tak, ukrywam się. I będę tak trwać zamknięta w sobie z tym całym światem, który we mnie siedzi. Innym od tego, w którym żyjemy. I który nas tylko do grobu wpędzi.
niedziela, 31 października 2021
poniedziałek, 18 października 2021
sekretne pamiętniki
(film)
https://zaq2.pl/video/ibqff
Zostawiam sobie na pamiątkę. Tak, jak portret kobiety w ogniu, tak sekretne pamiętniki Anne. Czy można zrozumieć miłość? Można się jej wyrzec. Można zakopać na dnie serca. To, co prawdziwe, i tak wypłynie. Albo przyjdzie później. W człowieku, którego się nie spodziewasz. Zawsze jednak jest w tym doza szaleństwa - do niego popychają uczucia i emocje. I to chyba cenię najbardziej - determinację i prawdę. Nie lubię krzywdy. Ale czasem to nie od nas zależy. Czasem człowiek musi sobie trochę pokomplikować, żeby dotrzeć do tego, kim naprawdę jest i czego tak naprawdę chce od życia. A, jeżeli wie, a jedynie jest mu wpajane, że nie wie, to w końcu wszystkich dotknie ze zdwojoną siłą - prawda. I zapewne nie każdemu się ona spodoba. Ale będzie silniejsza niż kiedykolwiek.
I do not have a plan
I do not have a script
But I do know
Love
I know what I want
środa, 22 września 2021
gdzieś pomiędzy
Zimno jakoś.
Nie chcę umierać. Nie rozumiem sensu - lęków, pragnień, bólu, miłości. Życia. Skoro to i tak wszystko na nic. Bo uleci. A człowiek się rozpłynie. Skoro można się cieszyć, a następnego dnia zakończyć wieczność. Płakać, żeby obudzić się znowu na pozornie tylko kolejną nieskończoność. Nadal nie wiem, jak żyć, kiedy codziennie na nowo próbuje się zapomnieć, że się zniknie. I patrzy na to, co już minęło.
Nawet słowa nie mają tu większej wartości. Tak po prostu jest. Bo takich uczuć się nie da opisać - tych prawdziwych - przerażających. Dlatego nie umiem o miłości, tęsknocie, utracie, śmierci. O tym się chyba po prostu nie mówi. A nawet, jak się próbuje, to nigdy nie wychodzi tak, jak by się chciało.
Ta zima będzie długa. Odbija się już mocno w końcu lata, początku jesieni. W środku serca.
sobota, 4 września 2021
antyrefleks.je od środka
Jednym z gorszych uczuć jest chyba to, kiedy ktoś cię (źle) oceni. Pomijając błędy, które i tak nawiedzają - kto ich nie popełnia? - chcesz czy nie, bijesz się potem z myślami. Kwestionujesz bicie własnego serca. Te myśli - one nie muszą dręczyć cię co noc, ale wracają, zwłaszcza, kiedy się tego nie spodziewasz, i mnożą się natrętnie w głowie. Odbierają radość z. Czy w ogóle potrafisz jeszcze czuć radość? Próbujesz.
W zasadzie nadal można z tym żyć, ale to uczucie bycia postrzeganym jak co najmniej rzecz wadliwą, ono zostaje. Walczysz o siebie, ale podwójnie. Walczysz, żeby nie czuć się wybrakowaną, niewystarczającą, złą, marnującą szanse. Walczysz, żeby czuć się kimś, kto zasługuje na to, żeby żyć i umacniasz to pragnienie. Dziwne uczucie. Ale ty wiesz, że należysz do dziwnych, nic nowego. Szukasz w sobie miejsca, kawałka nietkniętego, niesplamionego błędami. Tworzysz refleksje, bez końca analizujesz kolejne kroki.
Myślisz, że ją znasz, że znasz osobę, którą jesteś. Że wiesz, kim się stajesz, do czego dążysz. Każdego dnia uczysz się doceniać, odnajdywać w tłumie. W klatce. A jednak ktoś kiedyś wiedział lepiej. Ktoś wkradł się do środka i swoim przekonaniem podrapał ci serce. Potargał sny. Nie umiałaś jej obronić. Nie uratowałaś świata.
Mijają lata, a to znika, wraca, znika, wraca. Nie musisz niczego udowadniać, musisz sobie tylko to powtarzać. Bo bardziej - nade wszystko - chcesz po prostu żyć. I wykorzystać te chwile, zanim zniknie światło całkowicie. Zanim zniknie dusza. W bajki o niebie i wieczności już przecież nie wierzysz - coś dawno pękło.
daj mi chwilę
chciałam to naprawić
świat naprawić
żeby było znowu miękko
piątek, 27 sierpnia 2021
czas ucieka. wieczność jest pustką
Trzeba być silnym. Nie przeżywać w kółko końca świata. On i tak nic nie zmieni, choćby miał przyjść jutro.
piątek, 28 maja 2021
wczoraj i dziś. epitetów ciąg dalszy
Podobno jest mi gorąco (gorąca dziewczyna, słyszę od dwóch znajomych w pracy), ale tak naprawdę to jest mi zimno.
środa, 26 maja 2021
śliczna. piękna
Dawno nikt nie powiedział do mnie.
Fajnie sobie przypomnieć połączenia. Relacje, które jakimś cudem. Były. Dziś są miłym przywitaniem. Uśmiechem na pierwszy rzut oka. Dzień dobry. Śliczna. Piękna. Fajnie sobie przypomnieć. Odczucia, które istniały, zanim się człowiek zorientował, że istniały. Fajnie.
To się może wydawać głupie, śmieszne. Ale kiedy ktoś jest tak bardzo genuine, to naprawdę energia, która ładuje. Szkoda tylko, że można się jedynie minąć. Przywitać i pożegnać. Iść dalej.
Wspominam i zapisuję. Na krótką chwilę wskrzeszam motyle. Miło było ją zobaczyć. I tyle.
środa, 7 kwietnia 2021
od snu do snu
I łatwiej bywa samemu. Nie martwisz się, czy zrobisz coś nie tak. Czy coś nie tak powiesz. Nie musisz rezygnować z siebie. Łatwiej tak czasem. Dopóki nie przychodzą te lęki nienazwane, pustki i inne demony. Dopóki nie odliczysz sobie czasu.
I człowiek żałuje, że zaczął o tym myśleć. No, już trudno. Trzeba się zmierzyć z końcem. Może kiedyś się uda zaakceptować. Póki co wyzwala on potrzebę napisania, powiedzenia. Żeby tak całkiem wszystko przypadkiem nie zniknęło.
Już lepiej. Wystarczy. Serce tak czy siak zawsze na widoku. Nie trzeba wszystkiego od razu mówić. Wystarczy wyrazić, że jest. Że się jest. I że się jeszcze być chce - miast znikać w czarnej otchłani.
a raczej - płynie
No i tak to jakoś jest, że myśli się nie chcą skończyć, zwłaszcza przed snem. Tak to jakoś jest, że...
Nie ubieram ich w słowa. Wolę nagie.
Ciągle w zasadzie je snuję - rozkminy. Czego się boję, to nie teraz, nie tu. A to, co w tym błękitnym wymiarze z ławką, to tylko tam. What happens in dreams stays in dreams... Babcia i dziadek na przykład. Ich surrealne opowieści. Nasze rozmowy. Dużo się zmieniło we mnie. Wiesz. Myślę już trochę inaczej. Nie idę ślepo za tłumem. Nie lubię tłumów. Brakuje mi człowieka. Choć mam dziesiątki tych najmłodszych na co dzień. Brakuje takiego do wymiany snów. Komu mam opowiadać o moim pierwszym domu, o oknie z jeziorem i łabędziem? Ludzie nie lubią abstrakcji, melancholii, powrotu do przeszłości zatrzaśniętej za wielkimi białymi drzwiami (wielkimi tylko wtedy, bo dziecko inaczej przecież pamięta). A ja kocham taki właśnie - niespodziewany dotyk mgły o poranku. Mgły, za którą to wszystko zostało. Nie muszę o tym myśleć, to chyba najlepsze, że to okno samo przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie. W niezwykłej ramie - bo takiej bez ograniczeń.
Od snu do snu.
I niech tak będzie.
piątek, 5 marca 2021
poniedziałek, 25 stycznia 2021
Portret kobiety w ogniu
nie mam pretensji
że zostało mi mało czasu
i tak nie spieszyłam się na pociąg
który zabrał mnie do domu
mam pretensje o te chwile
które trwały w nieskończoność
i których nie można w żaden sposób wymazać z notatnika
w ogniu najbardziej smuci mnie powtarzanie
bo można go rozpalić więcej niż raz
i nawet nie zauważyć kiedy
najmocniej iskrzyło
nie lubię myśleć o nim
bo spala się wszystko to
co mogłoby trwać wiecznie
twoje dłonie na prześcieradle.
sobota, 23 stycznia 2021
w zasadzie
W zasadzie można wyprodukować człowieka. Takiego, który zacznie od zera. Przypomni nam, co to znaczy uczyć się żyć. A potem pójdzie z nami do przodu. W zasadzie.
Ale to nadal jest matrix. Ja jeszcze żyję wstecz. Próbuję sobie przypomnieć.
sobota, 16 stycznia 2021
the winner takes it all
Leciało w radiu, a śnieg sypał tak dziwnie i mocno, że jak się na nim skupiło wzrok, to tak, jakby się było w środku galaktyki i nic poza. Niby świat nie istnieje, niby wierci dziurę. Nie zauważam jej tak od razu. Dopiero później. Kiedy historie, przepisy na życie, obserwacje. Kiedy zimno.
Życie. Mówią. Mówię. Myślę. Nie wiem, kto wymyślał zasady. Nie chcę w nie grać. To takie z jednej strony zabawne, kiedy przestajesz się bać, że zrobisz coś nie tak. Że jesteś nie tak. Że ktoś cię będzie sądzić kiedyś. Taka jakby czyjaś komedia, w której ktoś tam u góry ci nie przypisał roli. Nie musisz się bać, że niedostatecznie dobrze grasz. Po prostu nie grasz. Patrzysz z boku. Patrzysz na miłości, zdrady, awantury, plotki. Czasem ktoś zarzuca ci błąd. Ale, tak naprawdę, czy jesteś, czy cię nie ma, ta gra toczy się dalej. Nie masz swojego X na planie, choć inni będą ci wmawiać, ze scena jest tutaj, teraz.
Jak oni niczego nie rozumieją - pomyślisz. I nic. Nikt cię nie zatrzyma. Nikt cię na siłę w żadnej roli nie obsadzi. Tylko co teraz?