środa, 7 kwietnia 2021

od snu do snu

I łatwiej bywa samemu. Nie martwisz się, czy zrobisz coś nie tak. Czy coś nie tak powiesz. Nie musisz rezygnować z siebie. Łatwiej tak czasem. Dopóki nie przychodzą te lęki nienazwane, pustki i inne demony. Dopóki nie odliczysz sobie czasu. 

I człowiek żałuje, że zaczął o tym myśleć. No, już trudno. Trzeba się zmierzyć z końcem. Może kiedyś się uda zaakceptować. Póki co wyzwala on potrzebę napisania, powiedzenia. Żeby tak całkiem wszystko przypadkiem nie zniknęło.

Już lepiej. Wystarczy. Serce tak czy siak zawsze na widoku. Nie trzeba wszystkiego od razu mówić. Wystarczy wyrazić, że jest. Że się jest. I że się jeszcze być chce - miast znikać w czarnej otchłani.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz