środa, 29 lipca 2020

na przekór. z zasady

Nie byłabym sobą, gdyby nie piosenka tematyczna. Niby przypadkiem poleciała w głośniku. Ale są tacy, którzy powiedzą, że przypadków nie ma. Co powiem ja? 
Myślę, że jednak wszystko to zbiór przypadków. Przecież nie może istnieć jeden wielki scenariusz na miliardy żyć. Nie może być tak, że coś musi być. Że zawsze wszystko będzie dążyło do tego, co przeznaczone. Przecież to śmieszne. Człowiek może co najwyżej jakoś podświadomie pewne rzeczy wyłapywać, przywoływać. Nie bez przyczyny mówi się, że jak się próbuje o czymś nie myśleć, to myśli się tylko o tym. A ja nie chcę myśleć o myśleniu.




Pod tym względem ostatnio spacery trochę utrudniają życie. Człowiek tylko myśli i myśli. O wszystkim. O tym, że drzewo może się zdawać większe od lasu. Kwestia perspektywy. Ludzie też czasem za bardzo się jednej rzeczy przyglądają. A tam dalej może być właśnie cały las podobnych drzew. Normalny człowiek skupi się na tych pozostałych, tych tam w lesie. Będzie spokojny, wiedząc, że jest więcej drzew, poza tym jednym. A co zrobię ja? Ja będę przeżywać to jedno, które sobie akurat upodobałam, a jak już je stracę, to będę w tym lesie szukać takiego samego, jak tamto. To, przy którym las był ledwie dostrzegalny. Po czym zdam sobie sprawę, że to nie tylko o drzewo chodziło. Ale o wszystko z nim związane. I to się tak będzie zapętlało. I generalnie jak to z drzewami bywa - jedno podobne do drugiego, więc tamto będzie złudnie przypominane przez każde kolejne.
...
Dlatego właśnie unikam spacerów i zastanawiania się. Dlatego wolę nie pisać. Bo coś dziwnego z tego pisania wychodzi. Nawet, kiedy chcę napisać o zwykłej głupocie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz