sobota, 4 września 2021

antyrefleks.je od środka

Jednym z gorszych uczuć jest chyba to, kiedy ktoś cię (źle) oceni. Pomijając błędy, które i tak nawiedzają - kto ich nie popełnia? - chcesz czy nie, bijesz się potem z myślami. Kwestionujesz bicie własnego serca. Te myśli - one nie muszą dręczyć cię co noc, ale wracają, zwłaszcza, kiedy się tego nie spodziewasz, i mnożą się natrętnie w głowie. Odbierają radość z. Czy w ogóle potrafisz jeszcze czuć radość? Próbujesz.

W zasadzie nadal można z tym żyć, ale to uczucie bycia postrzeganym jak co najmniej rzecz wadliwą, ono zostaje. Walczysz o siebie, ale podwójnie. Walczysz, żeby nie czuć się wybrakowaną, niewystarczającą, złą, marnującą szanse. Walczysz, żeby czuć się kimś, kto zasługuje na to, żeby żyć i umacniasz to pragnienie. Dziwne uczucie. Ale ty wiesz, że należysz do dziwnych, nic nowego. Szukasz w sobie miejsca, kawałka nietkniętego, niesplamionego błędami. Tworzysz refleksje, bez końca analizujesz kolejne kroki.

Myślisz, że ją znasz, że znasz osobę, którą jesteś. Że wiesz, kim się stajesz, do czego dążysz. Każdego dnia uczysz się doceniać, odnajdywać w tłumie. W klatce. A jednak ktoś kiedyś wiedział lepiej. Ktoś wkradł się do środka i swoim przekonaniem podrapał ci serce. Potargał sny. Nie umiałaś jej obronić. Nie uratowałaś świata.

Mijają lata, a to znika, wraca, znika, wraca. Nie musisz niczego udowadniać, musisz sobie tylko to powtarzać. Bo bardziej - nade wszystko - chcesz po prostu żyć. I wykorzystać te chwile, zanim zniknie światło całkowicie. Zanim zniknie dusza. W bajki o niebie i wieczności już przecież nie wierzysz - coś dawno pękło.

daj mi chwilę

chciałam to naprawić

świat naprawić

żeby było znowu miękko 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz