sobota, 26 października 2019

Ketmia (pot. hibiskus) i biała szałwia

Jesień ma już swój zapach. Tak mi pasuje do aury. Wymiękam emocjonalnie. Wymiękam fizycznie. A duchowo, to nawet nie mam pojęcia... co. Ale bez cukru też się da. Tylko naturalnie. Wszystko ma lepszy smak. Właśnie tak.

Mogłam pomóc. Lubię pomagać. Wiesz, może to do tego jestem. Niekoniecznie do niczego. Już tak nie myślę. Tej jesieni. Choć nie noszę zegarka.



Wcale nie muszę układać sobie życia. Mogę być po prostu. Czasem deską ratunku. Kiedy nikt. Kiedy wszyscy.

Wcale nie muszę cofać się w czasie. Ani zastygać, bo oddycham teraz. Bo nie mam z tym problemu. Jestem przecież dalej. Tak, jakby ketmia i biała szałwia od zawsze tu na mnie czekały.

Szkoda, że nie pomyślałam wcześniej. Że jakoś tak człowiek lgnął do czegoś. Że chciał świat zbawić, jakby nie było Boga. Czy muszę wierzyć? Wcale nie muszę. Nie muszę. Mogę.

***

Nie mam życiowej ścieżki, planu ani nawet kalendarza. Tylko nadzieję. Że jest w tym wszystkim jakiś sens. 

Mogę Ci jakoś pomóc? Proste. A jeśli nie? 


I świat się nie zawali(ł).

Tak jakby.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz