Muszę. Cokolwiek to znaczy i nawet, jeśli zawsze było tylko słowem. Na myśl o dłoni takiej, jak zawsze i powietrzu, tak Ci bliskim, a mi dalekim, bo przecież nie ma go tu. I nie wiem nic poza tym, że muszę. A może to nadal tylko sen. Może jeszcze coś się ziści. Aby potem wyparować. Podwójnie mocno uderzy porankiem w twarz.
A potem zapomnisz. A ja nie. To jedyne, co wiem. Co widzę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz