Jak to obezwładnienie minie, jak uda mi się zebrać myśli, napiszę o tych wszystkich snach. I o tym, że tam się ciągle dzieją cuda. I że za każdym razem wierzę, że wracasz. A potem się budzę. I nic już, ****, nie rozumiem... I może wolę nie rozumieć. Im mniej wiem, tym lepiej. Im bardziej niedotykalna jestem, tym lepiej. W tym moja siła.
Słodkich.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz