- Tęsknisz?
- Każdy tęskni. Gdybym mogła wymienić cały ten czas, który mi pozostał, na ten, który już był... Zrobiłabym to. Cholera, nawet nie wiesz, ile bym obróciła. W lepsze. Ile słów by nie czekało, ile snów nigdy nie pojawiło. Zmieniłabym po to, żeby uratować świat. Może czyjś, może swój. Gdybym mogła mieć jakieś życzenie, to właśnie takie. I jeszcze, żeby człowiek był prawdziwy. Wyrażał swoje serce tak, jak je wyrażać należy. W najpiękniejszy sposób. Myślą, mową, uczynkiem. Nigdy nie zaniedbaniem. Nigdy niedopowiedzeniem. Bo tak, jak pewnych pragnień nie powinno się wypowiadać, tak pewne trzeba. Było. Moja rada na przeszłość? Niewyrażone serce boli najbardziej. Najbardziej. I nie rób tego więcej.
- Ale są te sny. Jest przeszłość nierozwikłana. Zagadka. Jest to, co wraca i kształtuje teraz. I coś, czego nie ma. Jeszcze. Jesteś tu. Dlaczego nie chcesz odejść?
- Śnisz mi się. Rzeczywiście. Są chwile, że wracasz po to, czego nie było. Są chwile, że wracasz przypadkiem. Bez celu i bez puenty. Ale wracasz. Czytam te wszystkie słowa i to wydaje się całkiem normalne. Bo co z tego, że się zepsuło? Jak kochasz, to czekasz, jak czekasz, to śnisz. To zapominasz złe. Czas złe zaciera. Błędy. W tych snach.
- Nie myślisz racjonalnie. Myślisz i czujesz sercem.
- Bo serce bije zawsze. A reszta chyba śpi. Nieważne już. Chciałam tylko wyrazić to, czego nie zdążyłam. W tym śnie ostatnim. Że bardzo się cieszę, że znowu jesteś. Bo było mi tak pusto wcześniej w tej części mnie, która chce to czuć i która chce miłości. Było mi pusto, bo myślałam, że już nigdy cię nie zobaczę. I, nie wiem, chyba w takiej ogromnej pustce, w której jesteś tylko ty i twoje największe lęki, w takiej pustce nic innego nie ma znaczenia. Chce się powrotu. Ukojenia. Tak. Ty byłaś ukojeniem.
- W świecie snu, który skazywał na brak...
- Bardzo chciałabym, żeby i ten realny świat na to nie skazywał. Ale on akurat pozostaje taki sam. Wybrakowany. I na takie chwile, jak ze snów, to już nie ma miejsca. I jestem tylko ja i jesteś tylko ty. Osobno, nigdy razem. Nie ma ukojenia. Jest za to ten cień tęsknoty, który przeszywa ciało. Wtedy, kiedy mam ochotę cię przytulić. Czyli zawsze.
- Śnisz mi się. Rzeczywiście. Są chwile, że wracasz po to, czego nie było. Są chwile, że wracasz przypadkiem. Bez celu i bez puenty. Ale wracasz. Czytam te wszystkie słowa i to wydaje się całkiem normalne. Bo co z tego, że się zepsuło? Jak kochasz, to czekasz, jak czekasz, to śnisz. To zapominasz złe. Czas złe zaciera. Błędy. W tych snach.
- Nie myślisz racjonalnie. Myślisz i czujesz sercem.
- Bo serce bije zawsze. A reszta chyba śpi. Nieważne już. Chciałam tylko wyrazić to, czego nie zdążyłam. W tym śnie ostatnim. Że bardzo się cieszę, że znowu jesteś. Bo było mi tak pusto wcześniej w tej części mnie, która chce to czuć i która chce miłości. Było mi pusto, bo myślałam, że już nigdy cię nie zobaczę. I, nie wiem, chyba w takiej ogromnej pustce, w której jesteś tylko ty i twoje największe lęki, w takiej pustce nic innego nie ma znaczenia. Chce się powrotu. Ukojenia. Tak. Ty byłaś ukojeniem.
- W świecie snu, który skazywał na brak...
- Bardzo chciałabym, żeby i ten realny świat na to nie skazywał. Ale on akurat pozostaje taki sam. Wybrakowany. I na takie chwile, jak ze snów, to już nie ma miejsca. I jestem tylko ja i jesteś tylko ty. Osobno, nigdy razem. Nie ma ukojenia. Jest za to ten cień tęsknoty, który przeszywa ciało. Wtedy, kiedy mam ochotę cię przytulić. Czyli zawsze.
- Czyli właściwie co? Co teraz?
- Nic. Żyjesz. I nie tracisz nadziei.
- Dopóki...?
- Dopóki ona nie straci ciebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz