czwartek, 2 stycznia 2020

Od czasu. Do czasu

łatwiej pisać w nocy
kiedy cichnie świat
łatwiej się zakochać
w duszy

Świeży start. Dużo szampana. Przeszłość bardziej odległa. Kiedy myślę o tym, że tych granic jest tak wiele, mam ochotę zatrzymać czas, przyjrzeć się wszystkiemu z osobna. Jednak nieważne, jak bardzo bym chciała cokolwiek zmienić, to on tutaj wygrywa. Sam zmienia. Wybiera to, co, no właśnie, jakie... Lepsze, ważniejsze? Gdybym miała spersonifikować czas, ubrałabym go w Świętego Mikołaja w złotym kostiumie. Byłby uosobieniem mądrości, dobroci, ciepła i bogactwa duszy, które ukształtowały dojrzałość i doświadczenie. A wise, old man. Chcę wierzyć, że tak właśnie mógłby wyglądać. To, co zweryfikował spoglądając przez swoje okulary, musi więc być właściwe. Pamiętaj o pokorze: tylko przez pokorę można zbudować lepszy świat - powiedziałby czas. 

Czuję, że jestem o krok od czegoś, co jeszcze przyjdzie mi kiedyś zrozumieć. Czuję, że wiem więcej. Teraz. Im więcej jednak wiem, tym mniej. Podobno kto zrozumie sens, jaki się w tym zawiera, ma zadatki na naukowca. Podobno mam zadatki na naukowca... I w zasadzie mogłabym być naukowcem. Ale czuję też, że tak mało jeszcze wiem, że te dwadzieścia dwa lata to ciągle niewystarczająco, by napisać książkę, list do miłości czy do Boga. Nie chcę nic wymazywać ani ulepszać. Będę cierpliwie lub czasem mniej cierpliwie czekać. Uczyć się żyć z własną głupotą, z tym, że nie potrafię jej zrozumieć. Chcę nauczyć się żyć ze sobą. Karmić tym, co dobre. Wybaczać, kiedy marzycielstwo pokonuje rzeczywistość. Przytulać swoje wewnętrzne dziecko. I wymagać od siebie szczęścia, przede wszystkim. Zwłaszcza, kiedy inni go ode mnie nie wymagają. Czasem przegrywać.

Patrzę na swoje ciało, układam na brzuchu dłonie, łącząc ze sobą palce wskazujące i kciuki. Takie symboliczne serce. Każda kobieta powinna je mieć gdzieś w sobie, żeby pamiętać, do czego jest zdolna. Że nic nie musi, wszystko może. Powinnyśmy znaleźć na to czas, posłuchać swojego ciała i wnętrza. Do naga. Lubię to katharsis, choć dopiero się go uczę. Ono jest potrzebne, pomaga ułożyć się w sobie i przychodzi wtedy, kiedy ma przyjść. Nie można go zaplanować. Ale można mu przeszkodzić. Gdyby ktoś kiedyś powiedział mi: bądź sobą, zapytałabym: kim?

Czasem nie wyrabiam, nie dogaduję się z rodziną. Wybuchają awantury i emocje. Muszę się spowiadać ze spowiedzi, z każdej podjętej decyzji. Częstotliwość tego sprawia, że czasem najpierw siebie przekonuję, że jestem dorosła. Że nikt za mnie nie pójdzie do piekła. Wiem już, że mogę się starać całe życie, żeby komuś dogodzić, ale to nie uczyni mnie szczęśliwszą. Nawet chęć naprawy czegoś nie ma takiej mocy. Dopiero, kiedy jest to odniesienie do samego siebie, kiedy wewnętrznie się z czymś zgadzam. I to działa w dwie strony: brak porozumienia uniemożliwia pełnię szczęścia. Żadne nawzajem tego nie zmieni. Z moją rodziną tak już jest. I nie mam na to wpływu. Choć czasem dobrze jest razem spędzić czas, to wiem, że nieporozumienia powrócą. Dlatego muszę pamiętać. Żeby przypadkiem znów z siebie nie zrezygnować za bardzo. Bo mogę kogoś kochać albo szanować, ale pewnych rzeczy nie jestem w stanie i nawet nie chcę zmienić. Już nie. Pewne rzeczy są tylko dla mnie. Noce są tylko dla mnie. Nawet, jeśli rozrywają serce.  

Z relacjami tak już jest. Coś czasem nie styka. Są różne światy, różne sposoby myślenia. Nie wiem, czy można to przeskoczyć, chyba nie. I choć chwilami oddałabym za to wszystko, co mam, to potem przypomina mi się, że chęci to za mało. Dziadek-czas musi się zgodzić. Doprowadzić do wspólnego mianownika: wewnętrzne dziecko, wewnętrzną głupotę, wewnętrzne serce. Inaczej dokonujesz wyboru między światem, w którym się urodziłaś, a światem, w którym widzisz dla siebie miejsce. Inaczej jest konflikt. Straszliwie zachwiane proporcje. I nie wiesz, o co walczyć. A kiedy wszystko się wali, zaczynasz rozumieć, że o siebie, wtedy dopiero reszta powoli się porządkuje. Wtedy kolejność czy bieg lat przestają mieć znaczenie. Czas tworzy mgłę, ale pozwala też zobaczyć coś poza nią. I znowu tęsknisz. Tym razem jednak wiesz, do czego i że masz do tego prawo. Od początku miałaś.

To będzie długa droga. Jeśli Dziadek-czas pozwoli. Jeśli tak, to może też pozwoli wrócić człowieka. Takiego, który ma serce. Może jeszcze się uda takiego znaleźć. Dopasowanego do duszy. Namacalnego. Już nawet bez miłości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz