Poruszające czasem jest to, że ktoś czuje albo czuł coś, co ty czułaś albo czujesz. Taka kropla antidotum w morzu niezrozumienia. Taka naprawdę ważna kropla. Sieć opisuje ją jako studium samotności. Ale ty wiesz, że to w samotności właśnie człowiek zaczyna czuć obecność. I że to obecność trzeba nauczyć się rozumieć. Samotność jest tłem. Odwiecznym. Bladym. Cichym.
I czasem zbyt późno zaczynamy zauważać to, co wychodzi na jej powierzchnię. Na przykład, że kiedy ktoś napisze "I'm sorry", to że to list pożegnalny.
Tylko czyja to wina? I dlaczego coraz częściej ktoś chce za nas przeżyć życie? Dlaczego musimy wszystko zawdzięczać? Dlaczego ktoś zawsze wie lepiej, do której klatki pasujesz? I dlaczego mimo to nikt nie ma klucza?
Bo klucz jest w tobie. W środku. Bo zawsze szuka się winy, nigdy przyczyny, ukojenia. Jeszcze rzadziej zadośćuczynienia. Wybaczenie nie istnieje.
Tak czasem mam. Że wszystko się układa w jeden temat/schemat. I że w nocy to jakoś lepiej słychać.
Tak czasem mam. Czasem bolą mnie wszystkie puste miejsca. Urwane historie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz