piątek, 19 lipca 2019

Co właściwie znaczy "heh"? Przecież to nie zawsze śmiech. Heh... Nie lepiej "ach", "och", "kurwa"? Refleksje luźne. Tytuły rozwiązłe.


Nie mogę spać. Za chwilę wstaję. Przeraziła mnie myśl, że zapominam ulice. Ale nadal pamiętam słowa. Są trwałe. Trwalsze niż cokolwiek. Gdyby słowa to były tatutaże, miałabym serce całe w dziarach. Heh. Dużą część zajmowałoby to słowo. Więc o czym ono jest? Czym jest?

Pani A. pokazała mi projekt. Dziewczyna. Róża. Kolce. Ładne, ale nie spodziewałam się. Pasowałby bardziej jakiś lew, tygrys, wąż. Pani A. coś o sobie skrywa. Nie chce powiedzieć, co ma na żebrach. Jest złośliwa, ale mnie akurat lubi. Czy to źle?

Analizuję memento mori, życie. Nie boję się śmierci. Boję nieprzeżytego życia. Niedotyku. Czasem.

Pani A. mówi, że chodzić to można w przedszkolu. Że teraz to się bzyka. Kiedy tylko się ma ochotę. I że ona zawsze na każdym urlopie. Lubię panią A. Ale ja nie chcę rozdawać siebie na prawo i lewo... Mam nie czuć? Czy mam się nauczyć? Dlaczego nie umiem być szczęśliwa? W tej rzeczywistości. Dlaczego uciekam do innych wymiarów? Czy przeznaczone mi są jedynie wyobrażenia, powtórki z rozrywki, banały?

Potrzebuję światła. Światło jest wtedy, kiedy jestem potrzebna. Daj. Trochę. Albo pożycz. Proszę. Oddam. Tego się nauczyłam. Trochę uśmiechu za trochę łez. Już umiem. Umiem. Tylko chodź tutaj chociaż na jeden sen. Chodź. Zobacz. Od kilku nocy nie mogę w sobie znaleźć serca. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz