Przeczytaj to w każdej intonacji. W jakimkolwiek tonie. Nawet zaśpiewaj. Wszystko to będzie adekwatne.
A co nas nie zabije, to nam spędzi z powiek sen.
A co nas nie zabije, to nam spędzi z powiek sen.
(Bo albo będzie traumą, albo porządnie wkurwi.)
Tak jest. Czasem coś po prostu do nas nie należy. Choćby się bardzo chciało. Najbardziej. I nawet, kiedy nie chce się w to wierzyć, bo tam głęboko wszystko krzyczy. Że przecież wszystkowolność, że niebo, że love zawsze znajdzie drogę. Że zrób coś, nie czekaj, aż zniknie. Że jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz. A jak nie próbujesz w nieskończoność, to znaczy, że to nie to. Ale możliwe też, że jak próbujesz w nieskończoność, to nadal nie dla ciebie. Ja nie wiem, czy to jest próba. Czegoś na pewno. Może wyrażenia tego dziwnego mętliku. Tak, jakby należało wierzyć w obłęd. Ale to przecież obłęd. Paranoja. Nie?
Poczekam jeszcze nieskończenie wiele. Bo jeszcze tyle razy będziesz mi mówić, żebym sobie dała spokój. Ja i tak będę myśleć, że nie. A za chwilę, że tak.
I co dalej?
Jestem. Tylko że to nic nie znaczy.
I wiesz... Robię różne rzeczy. Żeby nie było. Naprawdę mam życie. I nawet mi się ono podoba. I nawet dużo się dzieje.
Ale jestem. Od serca. Jak się teraz czujesz?
Teraz przeczytałam... Teraz napisałam. Dobranoc.
Poczekam jeszcze nieskończenie wiele. Bo jeszcze tyle razy będziesz mi mówić, żebym sobie dała spokój. Ja i tak będę myśleć, że nie. A za chwilę, że tak.
I co dalej?
Jestem. Tylko że to nic nie znaczy.
I wiesz... Robię różne rzeczy. Żeby nie było. Naprawdę mam życie. I nawet mi się ono podoba. I nawet dużo się dzieje.
Ale jestem. Od serca. Jak się teraz czujesz?
Teraz przeczytałam... Teraz napisałam. Dobranoc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz