Można wyjechać ze łzami w oczach. W sercu. Ból wymienić na wzruszenie.
Pierwszy raz byłam w niebie tak naprawdę. Choć wcześniej w piekle. Trzasnęłam drzwiami. Bardzo mocno. (Przeklęłam alkohol. Nie człowieka. Bo każdy może popełnić błąd. Nawet taki najgorszy.) I jeszcze zbiła się butelka wódki. Ale to nie była moja wina. Chyba... Zresztą. Dosyć o niej. Przeprosił. A ja... Nie wiem... Nie chcę o tym, co złe, jeżeli choć trochę minęło. Jeżeli.
Może dlatego...
Może dlatego...
Najpierw były chmury...
A w chmurach człowiek już nie jest człowiekiem, bo ma skrzydła i może latać...
Niebo nadal jest niebem. Tylko bardziej.
Nie wiem, dlaczego dopiero teraz. Ale można zapłacić za szczęście. Nawet, jeśli słono. Mogę zapłacić.
Nie wiem, dlaczego.
W zasadzie to nie ogarniam. Armagedon emocjonalny?
Nie potrafię słuchać tej piosenki.
Za to uwielbiam dziś tę...
Wczoraj Africa by Toto playing in the background....
Dzisiaj już nie płacze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz