To wcale nie jest zabawne, ale jakoś nie do końca potrafię zrozumieć. Tak, jakby się zapomniało, gdzie początek, a gdzie koniec. I gdzie ty.
Ciągle piszę.
Językiem naukowym.
Tłumaczę.
Przede wszystkim sobie.
A tych procesów jest tak wiele. Tak wiele...
Myślę o wszystkim. Ale kiedy myślę o jednym, to nie mogę o drugim. Dlatego zawsze piszę w ciszy.
Czytam w ciszy.
Umiem ją usłyszeć.
I nagle, w środku nocy, taka piosenka. Znikąd. Z kosmosu. Być może. Nawet wcześniej nie znałam tytułu. Jak to się dzieje?
Jest środek nocy. Jeszcze chwilę mogę poudawać, że świat nie istnieje.
Jeszcze chwilę, że Ty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz