Kiedyś bardziej lubiłam sukienki. Były lekkością. Teraz... Jestem silniejsza. Delikatna już tylko w środku. Na zewnątrz są powłoki. Jak u superbohatera - z tarczą ochronną na sercu. Z własnym zdaniem. Z misją.
Dziś włożyłam sukienkę, żeby zjednoczyć się z wiatrem. Z pustynią. Pogniecioną jak dusza. Ze światem na ramieniu.
Chyba nie jestem dobra w pożegnaniach. Ale umiem pamiętać.
Dear Mama Africa,
Nothing compares to you.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz