Ty chciałabyś mieć kogoś, do kogo mogłabyś w ten sposób pisać. Ja chciałabym móc taką poezję dostawać. Od serca. Ale tak naprawdę możemy liczyć jedynie na wymyślone pocałunki, na gwiazdy w wyobraźni i szereg dziwnych zdarzeń. Złudną nadzieję. Zgubną.
Los może mieć dla nas coś w zanadrzu, może też nie mieć zupełnie nic. Ty lubisz pamiętać ubrania, przymierzać je po paru latach i udawać, że czas można naciągnąć na szyję jak sweter. Że te nitki przeniosą cię na pola pełne chabrów i maków i będziesz mogła mieć dłonie brudne od jaskrów. Ja, choćbym chciała, to tak nie potrafię. Ubrania łączę z chwilami, a kiedy minie ich czas, nie umiem powrócić. Bez. Dlatego najlepiej czuję się w wytartych dżinsach, które noszę tylko po domu. Są lekkie i nie pozostawiają złudzeń. Ty, jeśli nie wiesz co ubrać, wkładasz koszulę. Bo kochasz tęsknić. Dla mnie tęsknota to przekleństwo. Jestem przez nią krucha i rozchwiana. Trochę zbyt często nieobecna.
Ale wiesz, mamy na wszystko czas. Na to wymyślanie nawet. Nie musimy się męczyć w bolesnych relacjach, paznokciach niedopasowanych do nocnej koszuli, naciąganych, udawanych, nie(prawdziwych tylko z pozoru)miłościach. Możemy uciekać do krainy z pudrowych cukierków. I tam się kochać. Z wyobraźnią. Do rana.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz