Podobno wszystko można. Zaplanować. Setki scenariuszy. Od A do końca świata. Nie wiem, co dalej. Dalej zdaje się, że będziemy tracić nerwy, że będziemy tracić, no i nic z tym nie można zrobić. Czego się spodziewać? Podobno można wszystkiego.
A ja nie planuję przyszłości, bo ten czas jakoś tak coraz szybciej i szybciej... Może trochę górnolotnie to zabrzmi, ale teraźniejszość to już dla mnie prezent. W zasadzie czemu nie? Oddycham. Wszystko płynie. Gra. A to, co będzie, to zagadka i nawet fajnie jest odkrywać... I być zaskakiwanym.
Marzenia? Takie najmniejsze codzienne rzeczy... Uśmiech drugiego człowieka, żeby zawsze był. I żeby miał znaczenie. Bo zwykły uśmiech ma czasem moc zbawczą. Tak samo jak każda cegiełka, kiedy pomagamy. I podobno 8 przytuleń dziennie czyni nas szczęśliwszymi. Gdyby każdy mógł te 8 przytuleń otrzymać. To byłoby coś...
Może więc mamy tak wiele pod ręką możliwości... Kogoś spotkać, zaczarować, uratować, potrzeba tylko małej iskierki, uśmiechu, początku.
I jak to mówią, wszystko jest po coś. Ale za wszystko, co z naszych dłoni, trzeba też wziąć odpowiedzialność. Zrozumieć. Zaakceptować. Dojrzeć do. Do tego dojrzewać.
Każda kłótnia, wada wrodzona albo nabyta, każda przestrzeń spowodowana brakiem tego jednego puzzla. Wszystko to sprawia, że człowiek poszukuje. Czegoś lepszego, utraconego, sensu w chaosie, czegokolwiek.
I nawet, jeśli powtarza się w kółko ten sam schemat, to trzeba zrozumieć, że taki jest świat. Że historie lubią się powtarzać. Że rodzina czasem zapomina zawołać cię do zdjęcia. Że trzeba mówić, kiedy ci przykro, kiedy ci zależy, kiedy nie masz nastroju. Bo zrobisz lżej sobie. Bo może świat wtedy spróbuje zrozumieć?
I może próbuję teraz posłodzić to, czego nie napiszę, ale mam nadzieję, że można jeszcze uratować człowieka. I że wystarczy do tego mieć serce. Że go nie zgubię. I że Ty też będziesz je mieć dla mnie. Kimkolwiek jesteś. Jeśli jesteś.
2020 niech weryfikuje...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz