ta przerwa nie ma miejsca
coś zostało na siłę zamknięte
coś podnieciło ogień w oczach
coś zburzyło czas
Chciałabym to zamknąć. Ale nie lubię pustych miejsc. Przy stole. W środku. Nigdy nie będzie normalnie. Bo nawet, kiedy jest, to za chwilę już nie.
Bo człowiek nie potrafi zrozumieć, jak bardzo się pomylił. Jak bardzo nie chciał znać prawdy. I jak bardzo ta prawda ostatecznie też była zakłamana. Bo coś spowodowało coś. I to coś, to nigdy nie było nic.
Ile jeszcze słów potrzeba? Ile potrzeba, żeby przeszłość przestała ranić? Żeby nie chciało się wracać i roztrząsać. Twojego pytania. Twojego nerwu. Mojej dłoni, która chciała Cię zatrzymać. Która nie wiedziała, dlaczego. Zatrzymała. I jeszcze przez chwilę byłaś obok. Przed chwilą. Może miałaś być. Może tak.
Od lat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz